Zamknij
REKLAMA

Wirusolog: w szczycie pandemii wykonywaliśmy 700 badań dziennie; teraz jest to kilka przypadków

09:53, 15.05.2022 | PAP
Skomentuj PAP
REKLAMA

Odnosząc się do informacji, że od 16 maja stan epidemii będzie przekształcony w Polsce w stan zagrożenia epidemicznego, profesor potwierdziła, że przypadków COVID-19 jest faktycznie mniej, ale wykonuje się też znacznie mniej badań w tym kierunku.

W szczytowych momentach pandemii wykonywaliśmy w laboratorium ok. 700 badań w ciągu doby. Teraz to kilka przypadków dziennie - powiedziała w rozmowie z PAP kierownik Zakładu Wirusologii z Laboratorium SARS Uniwersytetu Medycznego w Lublinie prof. Małgorzata Polz-Dacewicz.

"Bezpłatne testy dla pacjentów nie są tak powszechnie dostępne jak w trakcie epidemii. Dlatego uważam, że część zakażeń nie jest zdiagnozowana, mimo że ludzie chorują" - oceniła wirusolog.

Dodała, że trudno jest wyrokować, co nas czeka jesienią. Zwróciła uwagę, że co roku w tym czasie występuje okres zwiększonej zapadalności na zakażenia układu oddechowego, czyli grypę i inne wirusy grypopodobne.

"Ile wśród nich będzie przypadków koronawirusa, to trudno stwierdzić w tym momencie" - zaznaczyła prof. Polz-Dacewicz.

Podkreśliła, że z jej obserwacji wynika, że teraz COVID-19 traktowany jest powszechnie w społeczeństwie jako zwykła grypa lub przeziębienie.

"Tymczasem przebieg zakażenia zależy od indywidualnych predyspozycji - jedni przechodzą COVID-19 lżej, inni ciężej - nawet teraz. Główna różnica polega na tym, że COVID-19 - w porównaniu do innych zwykłych przeziębień - pozostawia po sobie różne odległe skutki, np. męczenie się, długo utrzymujący się kaszel, trudności z oddychaniem. Czym jeszcze? Na to potrzeba kilku lat obserwacji, aby przekonać się, czym jest tzw. post-covid" - wyjaśniła wirusolog.

Przekazała, że w szczytowych momentach pandemii wykonywano w jej laboratorium ok. 700 badań w ciągu doby.

"Teraz to kilka przypadków dziennie. Jak ktoś już się decyduje obecnie na test, to zazwyczaj wynik jest dodatni. Chyba że są to badania przed wyjazdem za granicę - wtedy wyniki są przeważnie ujemne" - sprecyzowała profesor.

Odnosząc się do wskaźnika odporności populacyjnej przeciw COVID-19, podkreśliła, że odporność nabyta w sposób naturalny jest niższa niż odporność poszczepienna.

"Niektóre osoby uzyskały odporność hybrydową, czyli przeszły zakażenia i są jeszcze zaszczepione. Z moich obserwacji wynika, że po 9-10 miesiącach od szczepienia nadal jest spore miano przeciwciał. Poziom przeciwciał wraz z upływem czasu spada, ale u osób szczepionych nie tak gwałtownie" - powiedziała prof. Polz-Dacewicz.

Nawiązując do zakończenia stanu epidemii w Polsce, zaznaczyła, że to wcale nie oznacza, że koronawirus nagle zniknie.

"Gdyby wirusy były na co dzień widoczne, to łatwiej byłoby się przed nimi uchronić. Dlatego w dalszym ciągu trzeba uważać, ale też z drugiej strony w miarę normalnie się zachowywać, bo nie można popaść w jakąś nadmierną panikę czy w paranoję" - zwróciła uwagę wirusolog.

Zapytana o to, co dobrego możemy wynieść z tej dwuletniej pandemii, odpowiedziała, że "na pewno dbałość o higienę i własne zdrowie".

"Jak najczęściej trzeba myć ręce, a kiedy jesteśmy przeziębieni, to z troski o własne zdrowie i innych, powinniśmy zostać w domu i się wyleczyć. Należy też zachować dystans do osób, które wykazują objawy przeziębieniowe, żeby nie zarazić się np. w sklepie czy w restauracji" - dodała prof. Polz-Dacewicz.(PAP)

Autorka: Gabriela Bogaczyk

(PAP)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%