Biogazownia w Margońskiej Wsi. 280 czy 400 metrów od domów?

Krzysztof Dęga
Protest przeciwko biogazowni w Margońskiej Wsi. Protest przeciwko biogazowni w Margońskiej Wsi.
Źródło zdjęć: © Twoje7dni | AI • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Mieszkańcy Margońskiej Wsi sprzeciwiają się biogazowni 2 MW. Inwestor podaje 400 metrów do domów, mieszkańcy liczą 280. Co zarzucają inwestycji?

Mieszkańcy złożyli sprzeciw wobec elektrociepłowni na biogaz o mocy do 2 MW. Spór zaczyna się od zwykłej linijki na mapie.

Od obwieszczenia burmistrza zaczęła się w Margońskiej Wsi głośna dyskusja. 5 października 2026 r. Burmistrz Miasta i Gminy Margonin poinformował o wszczęciu postępowania w sprawie decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych dla planowanej elektrociepłowni na biogaz, z instalacją do uszlachetniania biogazu do biometanu.

Co ma powstać i gdzie

Inwestycja o mocy do 2 MW ma stanąć na działce oznaczonej numerem ewidencyjnym 20/3 w obrębie Margońska Wieś. Wydruk koncepcji zagospodarowania terenu z lipca 2026 r. pokazuje zbiorniki fermentacyjne, silosy, halę przyjęciowo-magazynową, wagę samochodową i place i drogi wewnętrzne. Rysunek opatrzono adnotacją, że może ulec zmianom na etapie projektu budowlanego.

Obok działki już stoją kurniki i mieszalnia pasz. Według rodziny z pobliskiego domu biogazownia ma powstać jeszcze bliżej ich posesji niż kurniki, które dziś widać znad ich ogrodu.

Metry, które się nie zgadzają

Najwięcej emocji budzi odległość od zabudowy. Z karty informacyjnej przedsięwzięcia wynika, że do najbliższych domów ma być około 400 metrów. Mieszkańcy twierdzą, że to liczba zawyżona. Ich zdaniem najbliższy dom dzieli od inwestycji około 280 metrów otwartej przestrzeni.

Na wydruku z gminnego systemu informacji przestrzennej, sporządzonym 9 października 2026 r., naniesiono sześć pomiarów: 280, 290, 340, 350, 350 i 370 metrów. Sołtys pisze o odległości niecałych 300 metrów od pierwszych zabudowań mieszkalnych. Rozstrzygnąć, która liczba obowiązuje w postępowaniu, będą musiały dokumenty i urzędnicy.

Zapach, TIR-y i wartość domów

W sprzeciwie podpisanym przez mieszkańców wyliczono substraty, które instalacja miałaby przerabiać: kiszonki, odchody zwierzęce, odpady poubojowe, wysłodki, przeterminowaną żywność, tłuszcze i oleje jadalne. Autorzy piszą, że już sam transport będzie źródłem uporczywego odoru i hałasu, a emisji zapachów nie da się całkowicie wyeliminować.

Plakaty przeciwko budowie biogazowni.
Plakaty przeciwko budowie biogazowni. © Superchodzież.pl | .

Sebastian, który mieszka w Margońskiej Wsi od urodzenia, mówi o rocznym przerobie 100 tysięcy ton obornika, gnojowicy i odpadów spożywczych.

- Zainwestowaliśmy oszczędności życia w nasze domy, a teraz boimy się utraty ich wartości i spokojnego życia - mówi Sebastian. Dodaje, że dzieci mieszkańców mogą stąd odejść.

Banery przeciwko budowie biogazowni w Margońskiej Wsi.
Banery przeciwko budowie biogazowni w Margońskiej Wsi. © Superchodzież.pl | .

Miłosz, mieszkaniec od kilkudziesięciu lat, zwraca uwagę na ruch: według niego "sznur TIR-ów i cystern" oznacza hałas, spaliny i niszczenie dróg. Obawia się też, że uciążliwe sąsiedztwo posłuży za wymówkę, by dalej odkładać remont i rewitalizację parku oraz pałacu w miejscowości.

Rodziny z dziećmi: "Czasem dociera do nas również nieprzyjemny zapach"

Rodzina, z której ogrodu widać kurniki, opisuje codzienność bez przesady. Słychać wentylatory, a sygnały alarmowe z kurników słychać zawsze, gdy się uruchamiają. Czasem dociera zapach. Nie oddziela ich od ferm ani las, ani żadna naturalna osłona. Podkreślają też, że nie twierdzą, iż wszystkie uciążliwości na pewno wystąpią. Boją się ich nakładania.

Najbardziej martwią się o dzieci.

- Każde dziecko zasługuje na bezpieczne dzieciństwo i odpoczynek - piszą do naszej redakcji.

Z karty informacyjnej odczytali, że dziennie ma dojeżdżać średnio około 12 pojazdów ciężarowych. Ewa, która z mężem Tomkiem i synem Bruno kupiła tu dom kilka lat temu, mówi wprost: Nie chcę zastanawiać się, czy danego dnia będzie można usiąść we własnym ogrodzie.

Wieś, która dużo już udźwignęła

Sołtys Jacek Łukaszczyk zapewnia, że mieszkańcy nie są przeciwni rozwojowi gminy ani energii odnawialnej. Wskazuje jednak, że w Margońskiej Wsi działają już dwie fermy drobiu, wylęgarnia, ferma trzody chlewnej, mieszalnia pasz, dwie suszarnie zboża, cztery firmy transportowe i fabryka papieru toaletowego. Do tego dochodzi nielegalne składowisko odpadów niebezpiecznych.

W gminie działa już jedna biogazownia, zbudowana z dala od domów. Sołtys uważa to za dowód, że takie inwestycje da się lokalizować z poszanowaniem mieszkańców. Obawia się też, że przy kilku biogazowniach w okolicy same surowce roślinne nie wystarczą i do wsi trafią odpady zwierzęce oraz przeterminowana żywność z całego regionu.

Petycje, wniosek do radnych i cisza po stronie urzędu

Sprzeciw mieszkańców, opatrzony datą 8 października, wpłynął do urzędu 19 października. Według sołtysa pod petycjami i skargami podpisało się kilkaset osób. Rodzina z ogrodu przy kurnikach informuje, że swoje uwagi złożyła 13 października. Do 26 października nie dostała odpowiedzi burmistrza.

Sołtys zwrócił się też 15 października do przewodniczącego i radnych Rady Miasta i Gminy Margonin. Wniosek, który wpłynął do urzędu następnego dnia, apeluje o oficjalne stanowisko Rady, o wykorzystanie wszystkich dopuszczalnych prawem kroków oraz o otwarte spotkanie informacyjne z udziałem władz gminy i inwestora. Postępowanie nadal trwa.

Nasza redakcja również zwróciła się do Urzędu Gminy w Margoninie o zajęcie stanowiska w tej sprawie. Niestety do chwili publikacji nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Do sprawy wrócimy po otrzymaniu odpowiedzi ze strony samorządu.

Wybrane dla Ciebie