Kto trzyma w garażu wiertarkę, zestaw kluczy albo sprzęt do malowania, wie, ile takie rzeczy kosztują i jak trudno je odkupić. Ktoś z Szamocina musiał się o tym przekonać na własnej skórze, i to trzykrotnie. Teraz sprawa ma swój finał: funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego chodzieskiej komendy zatrzymali podejrzanego o serię włamań.
Wszystko zaczęło się w lipcu
W drugiej połowie lipca do Komisariatu Policji w Margoninie wpłynęło zawiadomienie o włamaniu do pomieszczenia gospodarczego, które znajdowało się w garażu w Szamocinie. Z relacji poszkodowanego wynikało, że sprawca nie bawił się w subtelności. Wystarczyło unieść roletę zabezpieczającą, wejść do środka i wynieść to, co się dało: miernik, młotowiertarkę udarową, klucze, wkrętarki oraz skrzynkę narzędziową.
Jedno zgłoszenie, a włamań trzy
Śledczy szybko zorientowali się, że to nie koniec. Podczas pracy nad sprawą kryminalni ustalili, że ten sam człowiek miał na koncie jeszcze dwa podobne wyczyny. Zanim ktokolwiek zgłosił pierwsze włamanie, włamał się także do dwóch innych pomieszczeń gospodarczych, również w Szamocinie. Tam łupem padły agregaty malarskie warte 9,5 tysiąca złotych. Łącznie straty oszacowano na blisko 12 tysięcy złotych.
Zatrzymany, oskarżony, przyznał się
Podejrzany to 39-letni mieszkaniec powiatu chodzieskiego. Trafił w ręce policjantów, usłyszał zarzuty i, jak informuje policja, przyznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów. Dla poszkodowanych jest też dobra wiadomość: część skradzionego mienia udało się odzyskać.
Co grozi 39-latkowi?
Kradzież z włamaniem to przestępstwo z art. 279 Kodeksu karnego, za które grozi od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Ostateczną decyzję o tym, jaka kara spotka mężczyznę, podejmie sąd.
Warto pamiętać
Historia z Szamocina to przy okazji przypomnienie, że garaż i komórka to dla włamywaczy łakomy kąsek, bo zwykle są zabezpieczone słabiej niż dom. Warto sprawdzić, czy rolety i zamki są solidne, a cenniejszy sprzęt schować w miejscu trudniejszym do przeszukania. Dobrym pomysłem jest też spisanie numerów seryjnych elektronarzędzi. Jeśli sprzęt trafi do rąk policji, łatwiej go wtedy zwrócić właścicielowi.