Lewica ponowiła apel do polskich biskupów! Chodzi o kościoły
Lewica ponownie apeluje do polskich władz, a także kościelnych hierarchów o zamknięcie kościołów. "Wirus nie rozpoznaje czy ludzie są w kościele, czy w restauracji" - twierdzi posłanka Maciejewska.
Obecnie kościoły funkcjonują na podobnych zasadach jak sklepy, w których obowiązują limity – jedna osoba na 15 metrów kwadratowych. Lewica chce, by rząd w w walce z wirusem poszedł jednak krok dalej.
W przypadku głębokiego lockdownu apeluje również o zamknięcie miejsc kultu religijnego.
- Apelujemy dzisiaj zarówno do abpa Stanisława Gądeckiego i abpa Wojciecha Polaka, jak i do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego oraz premiera Mateusza Morawieckiego o to, żeby wreszcie zamknąć kościoły - mówi poseł Lewicy Beata Maciejewska.
Jak tłumaczy Maciejewska "wirus nie rozpoznaje czy ludzie są w kościele, czy w restauracji".
Posłanka dodaje, że to nie jest apel przeciwko religii i Kościołowi. Tłumaczy, że kościoły są kolejnym miejscem transmisji wirusa, a ich zamknięcie pozwoli na opanowanie epidemii.
Maciejewska zaznaczyła również, że zamknięcie kościołów nie spowoduje, że ludzi zostaną odcięci od dostępu do uczestnictwa w mszy, bo te "są transmitowane przez telewizję oraz w internecie".
Temat działalności kościołów w najbliższym czasie, jak zapowiedział minister Niedzielski, ma być poruszony podczas jutrzejszej (25 marca) konferencji prasowej rządu.
Głos w sprawie ewentualnego zamknięcia działalności kościołów zabrał abp Marek Jędraszewski.
Metropolita krakowski apeluje o zwiększenie liczby mszy. Dodatkowe msze miałyby umożliwić większej liczbie wiernych udział w liturgii. Hierarcha kontakty duchownych z wiernymi pozostawia w większości "roztropnej decyzji duszpasterzy".