Strażacy sprawdzili dostęp do wody - zanim las stanie w ogniu
Wiosną, gdy susza nadchodzi cicho i niepostrzeżenie, od szybkości dostępu do wody może zależeć los setek hektarów lasu. Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza w Chodzieży postanowiła nie czekać na sygnał alarmowy.
W obliczu wyjątkowo suchej wiosny i rosnącego zagrożenia pożarowego, strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Chodzieży przeprowadzili w kwietniu kompleksowe rozpoznanie operacyjne wszystkich punktów czerpania wody na terenie powiatu chodzieskiego. Działania objęły obszary nadleśnictw Podanin i Sarbia — tereny leśne, w których ryzyko gwałtownego rozprzestrzenienia się ognia jest w tym czasie roku szczególnie wysokie.
Sprawdzeniu podlegały trzy kluczowe kwestie: dostępność wody do poboru w każdym z punktów, stan oznakowania oraz przejezdność dróg dojazdowych — a więc dokładnie to, co w realnym pożarze decyduje o tym, czy wóz gaśniczy dotrze na czas.
Weryfikacja nie była rutynowym obchodem z notatnikiem. Do ćwiczeń skierowano prawdziwy samochód gaśniczy, a powietrze nad lasem przeciął bezzałogowy statek powietrzny — dron, który pozwolił ocenić teren z góry i uzupełnić obraz o perspektywę niedostępną z poziomu gruntu. Takie podejście oddaje istotę nowoczesnego rozpoznania: łączenia wiedzy zdobytej w terenie z możliwościami, jakie daje technologia.
Kompletne sprawdzenie wszystkich 20 punktów, bez wyjątku, to wyraźny sygnał: w przypadku pożaru lasu nie może być miejsca na niepewność co do tego, gdzie można szybko uzupełnić wodę. Każda minuta opóźnienia to kilkadziesiąt metrów kwadratowych spalonego lasu więcej.