Podwyżka cen diesla na stacjach benzynowych jest dla kierowców bardzo bolesna. W ciągu tygodnia ceny poszybowały w górę aż o 72 gr. Litr diesla kosztuje średnio 8,01 zł.
Sporo więcej płacimy również w przypadku benzyny Pb95. W tym przypadku zwyżka wynosi 46 gr do średniego poziomu 6,85 zł za litr. Stabilna pozostaje jedynie cena autogazu. Wynosi ona 3,09 zł za litr.
- Sytuacja, z którą aktualnie mierzą się tankujący, jest pokłosiem zarówno znaczących wzrostów cen ropy po kontrowersyjnej decyzji producentów OPEC+, dotyczącej cięcia limitów wydobycia surowca, jak i szokowych zmian cen hurtowych paliw, które od początku października wzrosły o ponad 400 zł/1000 l dla benzyny 95-oktanowej i o 800 zł dla oleju - cytuje analityków e-petrol portal money.pl.
Obecnie średnie najniższe ceny notowane są w woj. świętokrzyskim, gdzie litr benzyny Pb95 kosztuje 6,80 zł, a najtańszy diesel zatankujemy na Dolnym Śląsku - 8,00 zł/l.
Kiedy ceny spadną? Analityk Orlenu nie ma wątpliwości
Główny ekonomista PKN Orlen Adam Czyżewski informuje, że właśnie weszliśmy w okres dużej zmienności cen ropy i paliw, spowodowanej niedostatecznymi rezerwami.
- Do czasu odbudowania rezerw, co wymaga sporych inwestycji i czasu, trzeba się liczyć z istotnymi wahaniami - twierdzi.
To można osiągnąć, jak twierdzi, przez zwiększenie podaży paliw z nowych rafinerii, budowanych obecnie na Bliskim Wschodzie, w Afryce i w Azji.
- Rafinerie te zaczną dostarczać paliwo na rynki globalne od połowy przyszłego roku. Wtedy w globalnym przemyśle rafineryjnym pojawią się niezbędne rezerwy, których obecnie brak, i ceny paliw spadną w relacji do cen ropy - wskazuje Adam Czyżewski.