Kara dla TOK FM potwierdzona. Jest oświadczenie redaktor naczelnej

Redaktor naczelna radia TOK FM — Kamila Ceran — wydała dziś oświadczenie, w którym odniosła się od decyzji Macieja Świderskiego, przewodniczącego KRRiT. Cała sytuacja dotyczy wypowiedzi o książce "Historia i Teraźniejszość" profesora Wojciecha Roszkowskiego. Szefowa radia wskazuje, że zarzuty są co najmniej dziwne.

80 tysięcy złotych kary będzie musiało zapłacić radio TOK FM. Taka kara została nałożona na rozgłośnię pod koniec kwietnia przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.

Decyzja jest wynikiem postępowania, w którym stwierdzono naruszenie. Zgodnie z oświadczeniem szefa KRRiT miało ono miejsce podczas audycji wyemitowanej w dniu 7 czerwca 2022 roku o godzinie 6:40. Wskazano, że ówczesna audycja radiowa propagowała działania sprzeczne z normami prawnymi, a także postawy sprzeczne z moralnością i społecznym dobrem. Dodatkowo podkreślono, że w audycji pojawiły się treści dyskryminujące oraz nawołujące do nienawiści.

Szefowa TOK FM nie kryje zdziwienia

Dziennikarz radia TOK FM — Piotr Maślak — przeprowadzał poranną audycję, której głównym przedmiotem była książka "Historia i Teraźniejszość" profesora Wojciecha Roszkowskiego.

Podczas rozmowy ze swoim gościem — nauczycielem historii — wyraził się o podręczniku w następujących słowach: "Czyta się to jak podręcznik, przepraszam za to porównanie, dla Hitlerjugend jakiś trochę, chwilami, nie wszędzie, ale chwilami".

Radio TOK FM szybko przekazało, że wypowiedź Maślaka była jedynie próbą uściślenia intencji i motywów, jakimi mógł kierować się autor książki.

Szefowa TOK FM wskazuje, że od ponad 11 lat rozgłośnia nie otrzymała żadnej kary, a także stara się zachować pełny pluralizm dyskusji. "Radio ma realizować założenia zgodne z wolnością słowa i być polem do otwartej dyskusji" - dodaje.

Art. 18. 1 został przywołany bezpodstawnie?

W swoim oświadczeniu o nałożeniu kary na TOK FM KRRiT powołała się na art. 18.1. Jest w nim wskazane, że faktycznie audycje nie mogą propagować działań sprzecznych z polskim prawem, moralnością, czy dobrem społecznym. Zabronione jest także korzystanie z mowy nienawiści oraz dyskryminacja na tle rasowym, seksualnym, politycznym czy religijnym.

Przepis ten — zgodnie z wyjaśnieniami TOK FM — został zastosowany bezpodstawnie. Dziennikarz, prowadząc swoją audycję, skrytykował mowę nienawiści, która już zawarta była w podręczniku "Historia i Teraźniejszość". Podczas audycji, zostały również przytoczone cytaty z książki, które miały nacechowanie ksenofobiczne, nieobiektywne, a nawet i propagandowe.

KRRiT stoi na straży wolności słowa

Wydawać by się mogło, że KRRiT zarzuciła rozgłośni TOK FM stosowanie mowy nienawiści, która krytykuję tę samą mowę nienawiści zawartą we wspomnianym już podręczniku.

Warto jednak ustosunkować się do artykułu 6. 1. , w którym KRRiT zobowiązana jest do stania na straży wolności słowa, a także samodzielności dostawców medialnych. Zgodnie z nim Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ma również zapewniać pluralistyczny charakter mediów.

Szefowa TOK FM jasno wskazuje, że nie zmieni ona swojego stanowiska co do bezzasadnie nałożonej kary. Wspomniana audycja prowadzona przez Piotra Maślaka nie miała charakteru propagandowego. Dziennikarz, za sprawą swojej wiedzy i cytatów z podręcznika próbował jedynie pokazać rzeczywistość, jaka wynika z podręcznika. Wpaja on młodym ludziom uprzedzenia i antagonizuje grupy społeczne ze względu na przekonania.

Ciekawostką jest to, że tuż po wyemitowaniu audycji, wydawnictwo podręcznika zdecydowało się usunąć fragmenty dotyczące in vitro, motywując to "dobrem społecznym".

Biała Księga TOK FM

W odpowiedzi na bezpodstawne zarzuty, radio TOK FM zdecydowało się opublikować Białą Księgę. Znajdują się w niej wszystkie pisma, jakie do tej pory zostały wymienione z szefem KRRiT.

Wydawać by się mogło, że KRRiT posunęła się w swoich działaniach o krok za daleko. Stawia ona wręcz absurdalne zarzuty jak np. afiliacja w audycji do partii Prawo i Sprawiedliwość oraz ukazanie jej w negatywnym świetle. 

KRRiT podjęła się więc obrony nie tylko imienia profesora Roszkowskiego — autora podręcznika, ale także i dobrego imienia PiS-u. Niemniej jednak stwierdzenia typu "ideologia gender" czy "intelektualne zboczenie europejskie", które były postulowane w książce, nie zrobiły na KRRiT większego wrażenia.

Wybrane dla Ciebie