16-latkowie skatowali piłkarza na śmierć. Opis zdarzenia przeraża
Podczas obchodów 120-lecia miasta w Sosnowcu, doszło do dramatycznego incydentu, który zakończył się śmiercią 28-letniego Marcina, piłkarza i pracownika Służby Więziennej. Trzech 16-letnich chłopców brutalnie zaatakowało mężczyznę, który zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.
Do tragicznego pobicia piłkarza doszło w niedzielny wieczór około godziny 22 w Zagłębiowskim Parku Sportowym. Marcin, mieszkaniec Jastrzębia-Zdroju, przybył na imprezę z narzeczoną, z którą za kilka tygodni planowali wesele.
Jednak radosne chwile zamieniły się w koszmar, kiedy próbował interweniować w obronie innej osoby zaatakowanej w tłumie.
Świadkowie zdarzenia opisują brutalność ataku. Marcin został przewrócony, kopany po głowie, a wokół niego znaleziono rozbite szkło. Pomimo szybkiej reakcji ratowników, jego stan był krytyczny. Policja, która przybyła na miejsce, natychmiast rozpoczęła śledztwo.
Policjanci szybko znaleźli sprawców
Dzięki monitoringowi i zeznaniom świadków, śledczy szybko dotarli do podejrzanych. W poniedziałek zatrzymano trzech 16-letnich chłopców, którzy decyzją prokuratury zostali osadzeni w schronisku dla nieletnich na trzy miesiące.
- Zostali oni umieszczeni w schronisku dla nieletnich na trzy miesiące - podaje Dorota Pelon z Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu.
Śledztwo nadal trwa, a śledczy zabezpieczyli materiały dowodowe i przesłuchują świadków, aby dokładnie odtworzyć przebieg wydarzeń.
Marcin był piłkarzem
Marcin był cenionym zawodnikiem KS Spójnia Landek i szanowanym pracownikiem Służby Więziennej. W klubie piłkarskim, gdzie grał od roku, był znany jako wspaniały człowiek, zawsze gotowy do pomocy.
- To nasz piłkarz, obrońca. U nas w klubie od roku, ale grał w piłkę od dziecka. Wspaniały człowiek, dusza towarzystwa, zawsze uśmiechnięty - wspomina Zbigniew Orawiec, wiceprezes klubu.
Głos zabrał prezydent Sosnowca
Prezydent Sosnowca, Arkadiusz Chęciński, wyraził głębokie ubolewanie z powodu tragedii i zapewnił, że wszelkie służby dołożyły wszelkich starań, aby zabezpieczyć imprezę. Pomimo to, mieszkańcy miasta wyrażają swoje niezadowolenie i krytykują organizację wydarzenia, wskazując na niedostateczne zabezpieczenie i chaotyczne warunki.
- W trakcie weekendu na terenie imprezy i poza nią było grubo ponad setka ochroniarzy, policjantów, strażników miejskich i innych służb. Wszyscy stawali na rzęsach, aby zabezpieczyć teren koncertu - napisał Chęciński na swoim profilu w mediach społecznościowych.
Marcin zmarł w środę w sosnowieckim szpitalu. Jego rodzina zdecydowała się na pobranie organów do przeszczepów, co pozwoli uratować życie innym potrzebującym.