55-latek zmarł w policyjnym radiowozie. Tragedia podczas...

Sekcja zwłok ma wykazać przyczyny śmierci 55-letniego mężczyzny, który zmarł w policyjnym radiowozie. Mężczyzna był nietrzeźwy, a trafił do radiowozu "za agresję wobec bliskich".

Tragedia miała miejsce w Knurowie (woj. śląskie). W nocy z 19 na 20 lutego, ok. godz. 3:00 patrol policji przyjechał wezwany na interwencję domową. 

- Nietrzeźwy 55-latek, był agresywny. Swoim zachowaniem stwarzał zagrożenie dla siostry i ojca, ale także samego siebie - informuje Radio Zet. 

Konieczne było zatrzymanie mężczyzny.

- Policjanci zatrzymali mężczyznę, konieczne było założenie mu kajdanek - mówi rzecznik gliwickiej policji podinsp. Marek Słomski i dodaje, że przewieziono go na komisariat policji. 

Tam wykonano badanie stanu trzeźwości, które wykazało 0,7 promila alkoholu w organizmie. Policjanci po sporządzeniu dokumentacji chcieli przewieźć mężczyznę na badania do szpitala. 

- To normalne procedury przed osadzeniem w policyjnym areszcie - dodawał Słomski.

Tragedia podczas transportu do szpitala. 55-latek zmarł w radiowozie

- Agresora przewożono volkswagenem transporterem, w zakratowanej części dla osób zatrzymanych. O godz. 4.50, podczas dojazdu do szpitala, na autostradzie A1, funkcjonariusz dozorujący zauważył, że 55-latek osunął się. Mundurowi natychmiast zatrzymali radiowóz - opisuje zdarzenie policjant. 

Policjanci rozpoczęli akcję reanimacyjną, a kontynuowała ją, po przyjeździe na miejsce, ekipa ratownictwa medycznego. Niestety, lekarz stwierdził zgon. 

Na miejsce zdarzenia wezwano prokuratora. Sekcja zwłok ma wyjaśnić co było przyczyną śmierci mężczyzny. 

Wybrane dla Ciebie