Co dalej z wypadkiem z udziałem Beaty Szydło? Były oficer BOR mówi wprost!

Były oficer BOR twierdzi, że składał fałszywe zeznania. Chodzi o wypadek sprzed kilku lat z udziałem Beaty Szydło.

Przypomnijmy, do zdarzenia drogowego doszło 10 lutego 2017 roku w Oświęcimiu. Przez miasto jechała wtedy rządowa kolumna, w której w której podróżowała ówczesna premier Beata Szydło.

- Z ustaleń policji wynika, że rządowa kolumna trzech samochodów wyprzedzała seicento. 20-letni Sebastian Kościelnik miał przepuścić pierwszy pojazd, po czym skręcił w lewo i uderzył w auto Beaty Szydło. Auto przewożące polityk PiS wjechało w drzewo

- podaje Wirtualna Polska.

Za winnego początkowo uznano 20-letniego kierowcę. Teraz nowe światło na sprawę rzuca były oficer Biura Ochrony Rządu. Jego słowa przytacza Gazeta Wyborcza.

Oficer jechał w pierwszym samochodzie rządowej kolumny, tuż przed audi A8, w którym znajdowała się Beata Szydło.

- Ta sprawa nie dawała mi spokoju. Są ludzie, którzy chcą, by prawda nie przedostała się do opinii publicznej. Fatalnie się z tym czuję, nie mogłem dłużej z tym żyć - mówi "GW" Piątek, który od marca 2021 r. jest emerytowanym funkcjonariuszem Służby Ochrony Państwa

- mówi były oficer BOR Piotr Piątek.

Oficer twierdzi też, że wraz z innymi funkcjonariuszami złożył w śledztwie fałszywe zeznania.

- Ja sobie zdawałem sprawę, że chcąc dalej pracować i awansować musiałem mówić to, co reszta - cytuje Wirtualna Polska.

Według relacji byłego oficera BOR, auta poruszające się w kolumnie miały włączone jedynie sygnały świetlne. Podczas śledztwa wszyscy funkcjonariusze zgodnie zeznali jednak, że uruchomione były też sygnały dźwiękowe.

Wybrane dla Ciebie