Ma zgotować piekło czołgom! Polska armia z nowym uzbrojeniem

Wicepremier, szef MON Mariusz Błaszczak podpisał umowy na dostawy pojazdów minowania narzutowego. - Pojazd BAOBAB-K jest nowoczesną bronią, która stanowi bardzo ważny argument w naszej polityce odstraszania agresora - wskazał Błaszczak.

BAOBAB-K ma zwiększyć zdolności Sił Zbrojnych RP w zakresie realizacji zadań wsparcia inżynieryjnego przez pododdziały saperskie poprzez automatyczne i samobieżne ustawianie narzutowych pól minowych na wybranym obszarze.

Został on stworzony przez polskich inżynierów na bazie opancerzonego Jelcza 8x8. Na pokład może zabrać nawet 600 min przeciwczołgowych, a sześć 20-lufowych wyrzutni może ustawić pole minowe o głębokości 180 metrów. 

Przedmiotem umowy jest dostawa 24 pojazdów wraz z pakietem logistycznym i szkoleniowym. Zamówienie wynosi ok. 510 mln zł brutto. 

 - Widzieliśmy na filmie, jakie zalety posiada ten pojazd. Jest to podwozie Jelcza, na którym jest 6 wyrzutni. Dzięki temu 600 min przeciwpancernych może być ustawionych w bardzo krótkim czasie, a więc wysoka automatyka, precyzja działania stanowią gwarancję budowy zapory, której nie przejdzie agresor - mówił po podpisaniu umowy Mariusz Błaszczak. 

Dostawy pojazdów mają zostać zrealizowane w latach 2026-2028. 

Szef MON liczy jednak, że pierwsze zestawy będą na wyposażeniu wojska wcześniej niż przewiduje to umowa. Co więcej, Mariusz Błaszczak wskazuje, że to pierwsza z planowanych umów na ten sprzęt. 

BAOBAB-K będzie eksportowany?

Wicepremier wskazuje także, że ta broń "z całą pewnością trafi także do naszych sojuszników”. Wszystko, jak mówi, dzięki stacjonującym w Polsce wojskom innych państw NATO, a to dodatkowy plus dla polskiego przemysłu zbrojeniowego. 

Potwierdza to prezes PGZ Sebastian Chwałek. Wskazuje on, że pojazdem Baobab-K jest już dziś "wstępne zainteresowanie wojsk sojuszniczych”.

Wybrane dla Ciebie