Makabra na zwłokach kochanki? Groziło mu dożywocie, a dostał tylko...
Jest wyrok w sprawie makabrycznej zbrodni w Zdziechowicach. Za makabrę odpowiedział Roman S., który spalił w piecu część zwłok kobiety. Sąd uniewinnił mężczyznę od zarzutu zabójstwa.
Dramat rozegrał się niespełna rok temu na Podkarpaciu. Po jednej z imprez, która miała miejsce w domu Romana S. życie straciła 65-letnia Jadwiga K.
- Romek mówił wszystkim, że to jego dziewczyna. Był bardzo o nią zazdrosny – opisuje "Fakt" powołując się na rozmowy z mieszkańcami wsi.
- Mężczyzna miał ją bić rękami i jakimś twardym przedmiotem. Potem wypchnął ją z domu na zewnątrz. 65-latka potknęła się i uderzyła głową o kostkę. Była tylko w samej koszuli - dodaje dziennik.
Co było dalej? Tego nie wiadomo. Faktem jest, że kobieta nie żyje.
Pozbył się ciała
Roman S. został oskarżony o "doprowadzenie do śmierci Jadwigi K. i zbezczeszczenie jej zwłok". W trakcie śledztwa mężczyzna tłumaczył, że znalazł kobietę w stodole - spanikował i chciał pozbyć się ciała.
- Przy pomocy noża i piły rozczłonkował zwłoki. Część spalił w piecu centralnego ogrzewania, część rozniósł po gospodarstwie. Szczątki poupychał w ulach i kombajnie. Jego ojciec nieświadomie prochy zmarłej wybrał z paleniska i wysypał nimi oblodzone podwórko - dodaje Fakt.
Miał dostać dożywocie, posiedzi pięć lat
Wyrok zapadł w Sądzie Okręgowym w Tarnobrzegu. Sąd zdecydował się na skazanie mężczyzny jedynie za znieważenie zwłok.
Mężczyzna otrzymał karę 5 lat pozbawienia wolności. To najwyższy możliwy wyrok za to przestępstwo. Wydając wyrok sąd orzekł, że "nie ma dowodów na to, że mężczyzna doprowadził do śmierci ofiarę".
- Nie możemy opierać się na przypuszczeniach, a tylko na dowodach - przywołuje argumenty sądu Fakt.
Wyrok jest nieprawomocny.