Polscy kierowcy podzieleni na dwie grupy? Rząd proponuje zmiany
Polski rząd wystąpił z propozycją podzielenia kierowców na dwie grupy. Zmiana ta ma dotyczyć głównie sposobu, w jaki kasowane były dotychczas punkty karne. Tym razem ma obowiązywać "system roczny", który jest przez kierowców świetnie znany. Jednak w znacznie gorszej sytuacji są ci, którzy "oczka" dostali w ciągu ostatnich miesięcy. Prawo nie działa wstecz.
Zgodnie z propozycją polskiego rządu, ma nastąpić powrót do starego systemu kasowania punktów karnych. Jednak jest to tylko "wrzutka" do przepisów odnośnie przewozów "na aplikację".
Wygląda jednak na to, że podczas prac w komisji infrastruktury, nie zwrócono uwagi na zasadność kasowania punktów karnych. Dokładnie taka sama sytuacja miała miejsce w senacie. Przepisy obecnie czekają na ostatnią poprawkę, a także podpis prezydenta.
Większość kierowców wypatrywała takich zmian. Jednak nie okazały się one tak kolorowe, jak można się było tego spodziewać.
"Dostałem 12 pkt za telefon, a miałem sześć i teraz już stres na każdej trasie" - mówił kierowca zawodowy, który obawiał się, że zostaną zabrane mu uprawnienia. Jednak wiedział on doskonale, że zmiany jego nie dotyczą. W efekcie będzie miał punkty na koncie przez kolejne dwa lata.
Tak naprawdę, planowany powrót do starego systemu kasowania "oczek" nie jest optymalny. Odnosi się on jedynie do tych kierowców, którzy te punkty otrzymają. Ci, którzy już je mają, będą musieli uważać przez kolejny rok.
Właśnie w ten sposób polski rząd podzielił kierowców na dwie grupy, co nie spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem.
Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej w momencie, kiedy prezydent złoży podpis dość szybko, a nowe przepisy wejdą w życie od września. Paradoksalnie oznacza to, że będziemy mieć do czynienia z aż trzema grupami kierowców.
Będą to ci, którzy "zgromadzili" punkty przed 17 września 2022 roku. Punkty zostaną im skasowane po roku. Drugą grupę stworzą ci kierowcy, którzy dostali punkty po 17 września, aż do momentu wejścia w życie nowych-starych zasad. Oni poczekają na wyzerowanie konta 2 lata. Trzecią grupę zaś będą stanowili ci kierowcy, którzy zasłużyli na "oczka" po wejściu przepisów w życie. W ich przypadku znowu skasują się one po roku.
"Jeśli chodzi o tych kierowców, którzy popełnili wykroczenia w dotychczasowym stanie prawnym, to tutaj nic się nie zmienia. Ich obowiązuje okres dwuletni i kropka. Prawo nie działa wstecz" - tłumaczył Jerzy Polaczek, wiceprzewodniczący sejmowej komisji infrastruktury. Wspomniał on także o tym, że "okres karny" naliczany jest nie od popełnienia wykroczenia, ale od opłacenia mandatu.
Ostatnie lata, w których obowiązywał dwuletni system kasowania punktów karnych, jasno pokazały, że trzeba "coś" zmienić.
Od momentu, w którym obowiązywał surowszy taryfikator, z prawem jazdy pożegnało się aż 7531 kierowców. W tym samym okresie 2021 roku, prawo jazdy zostało odebrane "tylko" 4789 osobom.
Niezadowolenie wśród zmotoryzowanych stale rośnie. Okazuje się, że 15 punktów — maksymalną liczbę — można było otrzymać już za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu czy wyprzedzanie na zakazie.
Kierowcy, którzy musieli uważać przez dwa lata na swoje punkty karne, mogą także skorzystać z możliwości ich zredukowania.
Konieczne będzie zapisanie się na specjalny kurs redukujący. Kierowca może wziąć w nim udział co 6 miesięcy i zredukować całe 6 punktów karnych. Jednak za kurs ten trzeba słono zapłacić. Ceny zostały ustalone na około 500 złotych lub więcej.
Takie zasady zostały określone jeszcze w ubiegłym roku. Jednak czas pokaże, czy taka koncepcja rzeczywiście się sprawdzi. Wielu kierowców otwarcie wyraża swoje niezadowolenie. Nie można oprzeć się wrażeniu, że akurat w tej kwestii polski rząd nie działa ze zbyt dużą roztropnością.