Psy wpadły do zapadliska ze smołą. Ludzka głupota nie ma granic
Mieszkanka Chełma przeżyła dramatyczne chwile. Jej dwa, ukochane kundelki uciekły z domu. Kiedy udało się odnaleźć czworonogi, właścicielka nie mogła uwierzyć w to, widzi. Pieski dosłownie ugrzęzły w zapadlisku wypełnionym płynną smołą.
Chełmska Straż Ochrony Zwierząt publikuje informacje
Do przykrego zdarzenia odniosła się Chełmska Straż Ochrony Zwierząt. Na profilu społecznościowym organizacji pojawiły się dokładne informacje.
Można się z nich dowiedzieć, że cała sytuacja miała miejsce 10 maja. Mieszkanka Chełma zauważyła, że z ogrodu uciekły jej dwa kundelki. Niezwłocznie rozpoczęła poszukiwania czworonogów.
Kobiecie — w krótkim czasie — udało się odnaleźć psy. Właścicielka nie spodziewała się jednak, że znajdzie je w tak tragicznym stanie.
Kundelki przebywały na opuszczonej posesji, a dokładniej — wpadły do rozpadliny wypełnionej płynną smołą. Ciecz skleiła im sierść, łapy i pyszczki, a zwierzęta znalazły się w krytycznej sytuacji.
Psy mogły tego nie przeżyć
Powiadomiona straż pożarna natychmiast zjawiła się na miejscu i wyciągnęła kundelki z potrzasku. Zwierzęta zostały przetransportowane do kliniki, gdzie ich stan został określony jako poważny.
"Stan jednego z psów pogarszał się z każdą chwilą. Nie zwracaliśmy uwagi na przepisy drogowe. Suczka dostała drgawek i wymiotowała smołą, która dostała się także do jej oczu i uszu" - napisali w poście pracownicy stowarzyszenia.
Kundelki otrzymały niezbędną pomoc, jednak ich stan zdrowia nie jest stabilny.
Ludzka głupota nie zna granic
Wolontariusze, którzy byli na miejscu zdarzenia, zwracają uwagę na niezabezpieczoną rozpadlinę.
"Czy musi dochodzić do tragedii, by urzędnicy się obudzili? Gospodarz musi uprzątnąć plac. To stanowi zagrożenie nie tylko dla zwierząt, ale także i dla ludzi. Wiemy, że w okolicy bardzo często bawią się dzieci!" - piszą wolontariusze.
Okazuje się, że problem rozpadliny ze smołą wielokrotnie był już zgłaszany do odpowiednich organów. Właściciel posesji, na której się ona znajduje, nie podejmuje jednak żadnych kroków celem zabezpieczenia miejsca.
Głosy niezadowolenia są także kierowane w stronę chełmskich urzędników. Wolontariusze stowarzyszenia wskazują na to, że nie zostały podjęte odpowiednie kroki, które skłoniłyby właściciela do zminimalizowania zagrożenia.