Rewolucja w ściąganiu długów! Teraz ma to wyglądać tak. Znamy szczegóły
Rząd chce ujednolicić przepisy dotyczące windykacji długów. Dla branży będzie to rewolucja, a co zmieni się w przypadku dłużnika?
Projekt, który przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości, ma jak wskazuje Marcin Warchoł, wiceszef resortu "skończyć z patologiami i nękaniem ludzi".
Zgodnie z projektowanymi przepisami powstanie Centralny Rejestr Firm Windykacyjnych i Windykatorów. Tylko firmy, które znajdą się w tym rejestrze będą mogły wykonywać te zadania.
- Dziś firmę zajmującą się odzyskiwaniem należności może założyć w zasadzie każdy. Jest ich coraz więcej i zajmują się odzyskiwaniem coraz większych pieniędzy - podaje money.pl.
Osoby zajmujące się ściąganiem długów będą musiały również posiadać odpowiednią licencję.
Osoba poddawana windykacji będzie mogła się sprzeciwić
To zakłada nowelizacja projektu. Sprzeciw musi zostać wniesiony na urzędowym formularzu, który zostanie przekazany firmie windykacyjnej. To ma zakończyć wykonywanie czynności przez osoby trudniące się odzyskiwaniem długów.
Firma w tej sytuacji powinna skierować sprawę na drogę sądową.
- Chcemy uniknąć sytuacji, w której ktoś nie uznaje długu, np. twierdzi, że nie jest nikomu nic winien, a jest nękany latami. Od wyjaśniania takich spraw są sądy, a od egzekucji komornicy - tłumaczy dla money.pl wiceminister, Marcin Warchoł.
Zgodnie z nowymi przepisami windykatorzy będą mogli pojawić się w domu dłużnika po wcześniejszym umówieniu i wyrażeniu na to zgody przez osobę zadłużoną. Nie będzie też możliwy kontakt telefoniczny z dłużnikiem w dniach ustawowo wolnych od pracy, a także w pozostałych dniach tygodnia między 17:00 a 9:00.
W przepisach mają pojawić się również kary dla osób ściągających długi za określone przewinienia (np. wprowadzenie klienta w błąd lub pracy bez licencji) - od grzywny przez karę ograniczenia wolności do pozbawienia wolności do lat trzech.
Ustawa ma wejść w życie 1 stycznia 2023 r.