III Festiwal Latawców w Chodzieży. Wiatr pokrzyżował plany
III Festiwal Latawców w Chodzieży. Wiatr pokrzyżował plany
III Festiwal Latawców w Chodzieży przyciągnął w sobotę wielu mieszkańców i miłośników podniebnych konstrukcji. Tym razem największym przeciwnikiem uczestników okazała się jednak pogoda. Słaby i bardzo zmienny wiatr nie pozwolił wznieść w powietrze największych latawców. Publiczność mogła za to oglądać loty mniejszych konstrukcji. Organizatorzy liczą, że w niedzielę warunki będą znacznie lepsze.
Kolorowe latawce, sporo publiczności i ciągłe spoglądanie w niebo. Tak wyglądała sobota podczas III Festiwalu Latawców w Chodzieży. Problem był tylko jeden – zabrakło odpowiedniego wiatru.
Podmuchy pojawiały się na krótko, po czym niemal całkowicie zanikały. Do tego kierunek wiatru szybko się zmieniał. W takich warunkach szczególnie trudno było poderwać do lotu największe konstrukcje przygotowane specjalnie na festiwal.
– Wiatr jest bardzo specyficzny, bo się kręci w kółko. Chwila jest, chwila nie ma, ale robimy, co możemy, żeby wypuścić te latawce w powietrze – mówił Grzegorz Szalski, współorganizator i jeden z pomysłodawców wydarzenia.
Organizatorzy nie rezygnowali. Kiedy tylko pojawiał się mocniejszy podmuch, w niebo wędrowały mniejsze latawce. To właśnie ich lotami musiała w sobotę zadowolić się licznie zgromadzona publiczność.
Pasja, która trwa od ponad 30 lat
Dla Grzegorza Szalskiego latawce nie są jedynie okazjonalnym hobby związanym z organizacją festiwalu. To rodzinna pasja przekazywana z pokolenia na pokolenie.
– Drugie pokolenie i już trzecie też rośnie i bierze w tym udział. Także trzy pokolenia pasjonatów latawców od początku lat 90. – opowiadał.
Początek tej historii był zupełnie przypadkowy. Rodzice Grzegorza Szalskiego pojechali przed laty do Niemiec po materiał przeznaczony do szycia ubrań. Wrócili jednak z materiałem, z którego zaczęli powstawać latawce. Tak rozpoczęła się rodzinna przygoda trwająca do dziś.
Latawiec musi być lekki i dobrze zaprojektowany
Zbudowanie profesjonalnego latawca wymaga odpowiednich materiałów. Jak tłumaczy współorganizator festiwalu, wykorzystywane tkaniny są niezwykle lekkie – mogą ważyć około 30 gramów na metr kwadratowy. Do konstrukcji stosuje się również elementy z włókna węglowego i szklanego.
Sam lekki materiał jednak nie wystarczy.
– Druga połowa sukcesu to konstrukcja tego latawca. Musi być w miarę przemyślana, żeby stabilnie latał na wietrze – wyjaśniał Grzegorz Szalski.
Jeszcze inaczej zbudowane są największe latawce komorowe. Nie posiadają tradycyjnych sztab ani usztywnień. Ich wnętrze podczas lotu wypełnia powietrze i właśnie dzięki temu konstrukcja uzyskuje odpowiedni kształt oraz może unosić się nad ziemią.
W niedzielę ma być lepiej
Sobotnia pogoda nie pozwoliła więc pokazać pełnych możliwości największych konstrukcji. Ci, którzy przyszli przede wszystkim po to, by zobaczyć ogromne latawce wysoko nad Chodzieżą, będą mieli kolejną szansę.
Festiwal trwa również w niedzielę. Według zapowiedzi warunki mają być wtedy bardziej sprzyjające. Jeśli pojawi się odpowiednio mocny i stabilny wiatr, publiczność powinna zobaczyć również największe latawce, które w sobotę przez większość czasu musiały pozostać na ziemi.
Krzysztof Dęga
Dziennikarz portalu Twoje7dni (7dni.pila.pl), specjalizujący się w tematach lokalnych z Piły i północnej Wielkopolski. Relacjonuje zdarzenia z regionu – od kroniki policyjnej i spraw społecznych, przez sport i kulturę, po turystykę i przyrodę okolic Piły. Publikuje również w serwisach superchodziez.pl i Tatry24.net.