O tym się mówiSąd uchylił wyrok uniewinniający Adama Z. w sprawie śmierci Ewy Tylman

Sąd uchylił wyrok uniewinniający Adama Z. w sprawie śmierci Ewy Tylman

Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił we wtorek wyrok sądu I instancji uniewinniający Adama Z. od zarzutu zabójstwa Ewy Tylman i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd okręgowy. Orzeczenie jest prawomocne.

Sąd Okręgowy w Poznaniu
Sąd Okręgowy w Poznaniu
Źródło zdjęć: © Twoje7dni | Krzysztof Dęga

Decyzja sądu oznacza, że Sąd Okręgowy w Poznaniu rozpozna sprawę Adama Z. już po raz czwarty.

W marcu 2025 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu po raz trzeci uniewinnił Adama Z. od zarzutu zabójstwa Ewy Tylman. Nie znalazł również podstaw do uznania go za winnego nieudzielenia pomocy kobiecie. Od tego orzeczenia apelację do sądu II instancji skierowali pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego, ojca Ewy Tylman, i prokuratura, domagając się uchylenia nieprawomocnego wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji.

We wtorek sprawę rozpoznał Sąd Apelacyjny w Poznaniu. Oskarżony Adam Z. nie pojawił się w sądzie. Jego obrońcy wnieśli o odrzucenie apelacji prokuratora i pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego i utrzymanie w mocy wyroku sądu I instancji.

Po naradzie sąd ogłosił orzeczenie i uchylił wyrok sądu I instancji uniewinniający Adama Z. od zarzutu zabójstwa Ewy Tylman. Jednocześnie przekazał sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji. Wyrok jest prawomocny.

Uzasadniając wtorkowe orzeczenie, sędzia Diana Książek-Pęciak podkreśliła, że sąd apelacyjny skupił się na zbadaniu, czy oskarżony – jak twierdzili w apelacjach prokurator i pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego – dopuścił się przestępstwa nieudzielenia pomocy, ponieważ ani prokurator, ani pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego nie kwestionowali wyroku w zakresie, w jakim oskarżony został uniewinniony od popełnienia przestępstwa zabójstwa.

Sędzia podkreśliła, że w kontekście treści uzasadnienia wyroku i zarzutów apelacji kluczowa w tej sprawie jest odpowiedź na pytanie: czy dowód z wyjaśnień oskarżonego złożonych 2 grudnia 2015 r. pod nieobecność obrońcy jest dowodem dopuszczalnym i czy taki dowód w ogóle w sprawie te wyjaśnienia mogą stanowić. Obrońcy oskarżonego wskazywali, że podczas tego przesłuchania nie był obecny obrońca Adama Z., a oskarżony od wielu godzin nie spał, co przełożyło się w konsekwencji na brak gwarantowanego prawa oskarżonego do obrony.

Sąd uznał jednak, że z treści sporządzonych 2 grudnia 2015 r. protokołu zatrzymania, protokołu przesłuchania oskarżonego oraz protokołu eksperymentu procesowego przeprowadzonego z jego udziałem nie wynika, by oskarżony żądał zawiadomienia obrońcy o zatrzymaniu i udziału obrońcy w czynnościach prowadzonych z jego udziałem. Ponadto – jak wskazał sąd – funkcjonariusze policji próbowali skontaktować się z obrońcą.

– Funkcjonariusze policji po godzinie 2.40 w nocy 2 grudnia 2015 r., a więc po zatrzymaniu oskarżonego, skontaktowali się z kancelarią adwokacką. Oczywiste jest, że z uwagi na porę, w jakiej ten telefon był wykonany, nie nawiązali kontaktu bezpośredniego z obrońcą. Natomiast w okolicznościach tej sprawy to, co uczynili funkcjonariusze policji, należy uznać za skuteczne zawiadomienie obrońcy o zatrzymaniu podejrzanego Adama Z. – mówiła sędzia.

Podkreśliła, że przepisy Kodeksu postępowania karnego nie wymagają, aby obrońca potwierdził, że został poinformowany o zatrzymaniu jego klienta.

– W orzecznictwie podnosi się, że brak obrońcy podczas pierwszego przesłuchania podejrzanego w postępowaniu przygotowawczym nie stanowi sam przez się, ze względu na przepisy Europejskiej konwencji praw człowieka, przeszkody do wykorzystania na rozprawie złożonych w takich warunkach wyjaśnień podejrzanego, o ile nie wystąpiła obiektywnie istniejąca podatność podejrzanego na pokrzywdzenie. W ocenie sądu apelacyjnego oskarżony nie należał do kręgu takich osób. Obecność obrońcy przy jego przesłuchaniu nie była niezbędna – wskazała sędzia.

Ponadto – jak zauważyła – między datą zaginięcia Ewy Tylman a datą zatrzymania oskarżonego upłynął tydzień. W tym czasie oskarżony miał nie tylko sposobność, ale także podjął działania wyprzedzające działanie organów ścigania. Wskazała, że skontaktował się z adwokatem, udzielił mu pełnomocnictwa i – jak wynika z materiału dowodowego – został przez adwokata pouczony, w jaki sposób ma się zachować na wypadek zatrzymania.

W ocenie sądu dowód z wyjaśnień oskarżonego z 2 grudnia 2015 r. "jest jak najbardziej dowodem dopuszczalnym".

– Zastrzeżenia sądu okręgowego co do wiarygodności wyjaśnień oskarżonego z 2 grudnia 2015 r. dotyczyły tego ich fragmentu, co do którego nie było możliwości jego zweryfikowania innymi dowodami – wskazała sędzia i dodała, że "tego, co się wydarzyło w krytycznym momencie 23 listopada pomiędzy godziną 3.26 a 3.31, nie obserwowały żadne kamery ani świadek".

Sąd zaznaczył, że wyjaśnienia oskarżonego co do wydarzeń do godz. 3.26, a następnie od 3.31 "są zbieżne z treścią innych dowodów zgromadzonych w sprawie i bezspornie wiarygodne".

– Ciało Ewy Tylman odnaleziono 25 lipca 2016 r. w Warcie na wysokości Czerwonaka. Ubrana w płaszcz, sweter, spodnie, obuwie na obcasie, które pokrzywdzona miała na sobie w czasie, kiedy zaginęła 23 listopada 2015 r. Przy zwłokach znaleziono torebkę pokrzywdzonej, w której ujawniono jej kartę płatniczą i telefon komórkowy. W spodniach pokrzywdzonej znaleziono klucze z brelokiem. W opinii biegłych w chwili wpadnięcia do wody podstawowe funkcje życiowe Ewy Tylman, w tym krążenie i oddychanie, były zachowane i nic w ocenie biegłych nie sprzeciwia się przyjęciu, że zwłoki Ewy Tylman mogły przebywać w środowisku wodnym od chwili jej zaginięcia, czyli od 23 listopada 2015 r. – powiedziała sędzia.

Dodała, że wpadnięcie Ewy Tylman w tym dniu do rzeki potwierdza także przebieg czynności z użyciem psów tropiących, z których jeden znalazł ślad zapachowy przy rzece i tam ten ślad się urwał.

Sąd wskazał, że zarejestrowane przez kamery monitoringu zachowanie Adama Z. po godzinie 3.31 oraz treści rozmów przeprowadzonych przez niego z siostrą i jego partnerem wskazują, że zachowanie oskarżonego zmieniło się diametralnie w stosunku do jego zachowania w czasie, kiedy przemieszczał się z pokrzywdzoną.

– O ile wcześniej zachowywał się spokojnie, szedł w uścisku z Ewą Tylman spokojnym krokiem, prowadząc logiczne rozmowy telefoniczne i to mimo upojenia alkoholowego, o tyle w czasie, kiedy pojawia się w oku kamery po zniknięciu z niego Ewy Tylman, gwałtownie przyspiesza kroku. W prowadzonych z siostrą i partnerem rozmowach jest chaotyczny, zdenerwowany, płaczliwy, przestraszony i zdezorientowany. Mimo to pozbywa się dowodu Ewy Tylman, w którego był posiadaniu – zaznaczyła sędzia.

Wskazała, że w ocenie sądu "te okoliczności jednoznacznie wskazują, że w czasie od godziny 3.26 do 3.31 oskarżony musiał być świadkiem jakiegoś wydarzenia z udziałem Ewy Tylman, które zmieniło jego zachowanie. Jeśli zaś wziąć pod uwagę, że w tym czasie Ewa Tylman pobiegła w kierunku Warty, zaginęła, a jej ciało wyłowiono osiem miesięcy później z tej właśnie rzeki, w której według wszystkich danych znajdowało się od 23 listopada 2015 r., to logiczne jest, że oskarżony, który przecież bezspornie udał się z Ewą Tylman w kierunku rzeki Warty, zobaczył fakt jej wpadnięcia do wody i to, jak odpływa z nurtem rzeki".

Sędzia zaznaczyła, że dowód z wyjaśnień oskarżonego z 2 grudnia 2015 r. jest nie tylko dopuszczalny, ale w ocenie sądu apelacyjnego jest to dowód wiarygodny.

– Skoro tak, to nie budzi w ocenie sądu apelacyjnego wątpliwości, że oskarżony swoim zachowaniem wyczerpał znamiona przestępstwa nieudzielenia pomocy z art. 162 kk – zaznaczyła sędzia.

– Wszak dysponujemy opinią biegłych, z której wynika, że pokrzywdzona, wpadając do wody, miała zachowane funkcje życiowe, a sąd sam wykluczył, żeby oskarżony pozbawił Ewę Tylman życia bądź w inny sposób przyczynił się do jej śmierci. W tej sytuacji oskarżony, widząc, jak pokrzywdzona wpada do rzeki, miał prawny i moralny obowiązek udzielenia jej pomocy – dodała.

Ewa Tylman zaginęła w listopadzie 2015 r. Po kilku miesiącach z Warty wyłowiono jej ciało. Ze względu na znaczny rozkład zwłok biegli nie potrafili jednoznacznie określić przyczyny śmierci. Według aktu oskarżenia 23 listopada 2015 r. Adam Z. zepchnął Ewę Tylman ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do wody. Zarzucane Adamowi Z. zabójstwo z zamiarem ewentualnym to zbrodnia zagrożona dożywociem.

Sąd Okręgowy w Poznaniu trzykrotnie rozpoznawał sprawę i trzykrotnie uniewinniał Adama Z. Dwa pierwsze wyroki wydane przez sąd I instancji także zostały uchylone przez sąd apelacyjny, a sprawa była kierowana do ponownego rozpoznania.

Źródło artykułu:PAP

Wybrane dla Ciebie